Przejdź do głównej treści

Klocki na sztuki

Duża jasnoszara płytka obok tej samej powierzchni zbudowanej z mniejszych płytek oraz stosu kolorowych klocków wysypanych obok.
Inspiracje i ciekawostki

Dlaczego współczesne zestawy LEGO mają tak dużo małych części?

Patrzysz na nowy zestaw LEGO i widzisz na pudełku 1500, 2000 albo 3000 elementów. Model wygląda imponująco, lecz podczas budowania okazuje się, że sporą część zawartości stanowią płytki 1×1, małe skosy, jumpery, drobne dekoracje i krótkie fragmenty konstrukcji.

Łatwo wtedy pomyśleć: czy LEGO celowo rozdrabnia modele, żeby podnieść liczbę elementów?

Takie wrażenie nie bierze się znikąd. Współczesne zestawy rzeczywiście często korzystają z większej liczby drobnych części niż starsze konstrukcje. Sama obecność małych elementów nie jest jednak dowodem na sztuczne „nabijanie” wyniku. W wielu przypadkach rozwiązują one konkretny problem projektowy, zwiększają szczegółowość albo ułatwiają budowanie.

Tak, małych części naprawdę jest więcej

Współczesne modele potrafią budować podobną powierzchnię z wielu płytek, skosów i niewielkich części. Szczególnie dobrze widać to w zestawach ekspozycyjnych, architekturze i modelach licencyjnych.

Drobniejsze elementy pozwalają uzyskać bardziej złożone kształty, subtelniejsze przejścia oraz detale trudne do odwzorowania za pomocą kilku dużych części.

Były projektant LEGO James May wskazuje, że rozwój technik budowania, większa biblioteka dostępnych elementów i rosnąca szczegółowość modeli naturalnie zwiększają ich liczbę części.

Można powiedzieć, że współczesne konstrukcje często mają większą „rozdzielczość”. Model nie musi być znacznie większy od starszego odpowiednika, żeby składał się z dużo większej liczby klocków.

Więcej części pozwala budować więcej detali

Jedna duża skośna część może stworzyć ogólny zarys dachu albo kadłuba. Kilka mniejszych pozwala dokładniej kontrolować kąt, linię powierzchni i przejścia między kolejnymi fragmentami.

Podobnie jest z elewacjami budynków, wnętrzami, kokpitami samochodów czy roślinnością.

W modelach licencyjnych znaczenie szczegółowości jest jeszcze większe. Pojazd, statek lub budynek ma przypominać konkretny oryginał. Im bardziej nieregularny kształt trzeba odwzorować, tym częściej projektant sięga po wiele niewielkich części.

Nie oznacza to, że każdy dodatkowy klocek jest konieczny. Pokazuje jednak, dlaczego sama liczba elementów nie wystarcza do oceny, czy konstrukcja została niepotrzebnie rozdrobniona.

Jeden długi klocek nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem

Najciekawsze przypadki zaczynają się tam, gdzie kilka małych części można byłoby pozornie zastąpić jedną większą.

James May opisywał przykłady z zestawu 21341 Disney Hocus Pocus: The Sanderson Sisters’ Cottage. W niektórych miejscach długość możliwą do uzyskania jednym większym elementem zbudowano z kilku krótszych.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak idealny przykład zwiększania liczby części bez potrzeby.

Projektant może jednak brać pod uwagę również zawartość konkretnego worka. Jeśli znajduje się w nim wiele bardzo podobnych długości klocków, łatwiej wybrać niewłaściwy. Korzystanie z mniejszej liczby wyraźnie różniących się rozmiarów może uprościć szukanie części podczas budowania.

Dwa klocki zamiast jednego rzeczywiście zwiększają więc liczbę elementów. Jednocześnie mogą ograniczyć liczbę pomyłek.

Osiem płytek zamiast jednej?

Jeszcze bardziej podejrzanie wygląda sytuacja, w której jedną dużą płytkę zastępuje kilka mniejszych.

James May wskazuje przykład zestawu 41757 Botanical Garden. Powierzchnię odpowiadającą płytce 6×8 wykonano tam z ośmiu płytek 2×3.

Dlaczego osiem części zamiast jednej?

Duża płytka łączona jednocześnie z wieloma studami wymaga równomiernego dociśnięcia. Kilka mniejszych płytek można mocować kolejno. Łatwiej wtedy kontrolować, czy każda została prawidłowo osadzona.

Z perspektywy statystyki zestawu wygląda to niemal jak podręcznikowy przykład „inflacji” liczby elementów: osiem zamiast jednego. Z perspektywy osoby budującej rozwiązanie może być po prostu wygodniejsze.

Czasem dodatkowy klocek jest drogowskazem

Nie każdy drobny element pełni przede wszystkim funkcję konstrukcyjną.

Mała płytka może zostać umieszczona wcześniej po to, żeby wskazać miejsce montażu kolejnego fragmentu. Budujący nie musi wtedy odliczać wielu studów od krawędzi konstrukcji.

May opisywał takie rozwiązanie między innymi na przykładzie 41428 Beach House.

To pokazuje różnicę między gotowym modelem a procesem jego składania. Kiedy konstrukcja stoi już na półce, dodatkowa płytka może wydawać się zbędna. Podczas budowania mogła pełnić rolę prostego punktu orientacyjnego.

Trzy płytki 1×1 zamiast jednego klocka

Jeszcze ciekawszy przykład pochodzi z 76166 Avengers Tower Battle.

W jednym miejscu wykorzystano trzy płytki 1×1 ustawione jedna na drugiej. Geometrycznie podobną wysokość można uzyskać jednym klockiem 1×1.

Według Maya taka decyzja miała ograniczyć ryzyko pomylenia podobnych części pojawiających się w kolejnych etapach budowy.

To dobrze pokazuje, że projektant nie zawsze próbuje zbudować model za pomocą najmniejszej możliwej liczby elementów. Musi również zaprojektować sposób, w jaki człowiek ma ten model złożyć.

LEGO oficjalnie opisuje przygotowanie instrukcji jako osobny etap pracy. Ustalana jest kolejność budowania, liczba części dodawanych w kolejnych krokach i sposób pokazania konstrukcji. Model jest przy tym wielokrotnie składany, żeby znaleźć możliwie czytelny przebieg budowy.

Z tej perspektywy trzy płytki zamiast jednego klocka nie muszą być błędem ani sztuczką marketingową. Mogą być częścią projektowania doświadczenia budującego.

Dlaczego stare zestawy wyglądały na większe przy mniejszej liczbie części?

Tutaj krytycy współczesnych zestawów mają mocny argument.

Wiele starszych zestawów, szczególnie tych wykorzystujących duże formowane podstawy, potrafiło stworzyć znaczną część bryły za pomocą jednego dużego elementu. Dzisiaj podobna forma częściej powstaje z wielu standardowych klocków System.

Dobrym przykładem są dwie wersje Eldorado Fortress. 6276 Eldorado Fortress z 1989 roku ma 506 elementów, natomiast 10320 Eldorado Fortress z 2023 roku ma 2509 elementów.

Nowa wersja nie jest pięć razy większa.

Część różnicy wynika z zupełnie innego sposobu konstruowania. Starszy zestaw korzystał z dużych formowanych elementów terenu. Współczesny buduje znacznie więcej powierzchni ze zwykłych części i dodaje przy tym więcej detali.

Dlatego 506 elementów w zestawie z 1989 roku i 506 elementów we współczesnym modelu nie musi oznaczać podobnej objętości konstrukcji.

Cena za element też potrafi wprowadzać w błąd

Popularnym sposobem porównywania zestawów jest dzielenie ceny przez liczbę części.

Problem jest prosty: każda część liczy się tak samo.

Płytka 1×1 to jeden element. Duży fragment kadłuba również jest jednym elementem. Podobnie liczą się niewielki pin Technic, duża szyba czy minifigurkowe akcesorium.

Taki przelicznik może być pomocny przy porównywaniu bardzo podobnych produktów. Bez kontekstu łatwo jednak prowadzi do złych wniosków.

Zestaw z tysiącem drobnych płytek może być mniejszy i lżejszy od modelu zawierającego sześćset dużych elementów. Sama liczba części nie mówi też bezpośrednio o nowych formach, nadrukach, minifigurkach czy elektronice.

Liczba na pudełku jest więc łatwa do porównania. Nie opisuje jednak całej zawartości zestawu.

Czy LEGO specjalnie nabija liczbę elementów?

Nie mamy podstaw, żeby odpowiedzieć prostym „tak”.

Nie mamy też podstaw, żeby uznać, że każda decyzja zwiększająca liczbę części jest konieczna i zawsze poprawia zestaw.

Wiemy natomiast, że istnieje wiele konkretnych powodów stosowania kilku małych elementów zamiast jednego dużego: większa szczegółowość, łatwiejsze wyszukiwanie części, ograniczenie pomyłek, prostsze dociskanie elementów i tworzenie punktów orientacyjnych w instrukcji.

Były projektant LEGO opisuje projektowanie jako pracę w określonym budżecie, której celem jest stworzenie możliwie dobrego produktu. Nie przedstawia zwiększania liczby części jako osobnego celu projektowego.

Nie dowodzi to, że wysoka liczba na pudełku nigdy nie ma znaczenia marketingowego. Pokazuje jednak, że samo znalezienie w zestawie wielu małych płytek nie wystarcza, żeby uznać konstrukcję za celowo „napompowaną”.

Liczba elementów mówi mniej, niż nam się wydaje

Współczesne zestawy LEGO rzeczywiście potrafią składać się z ogromnej liczby drobnych części. Część tego wynika z większej szczegółowości i zastępowania dużych wyspecjalizowanych elementów konstrukcjami złożonymi ze standardowych klocków.

Część małych elementów pojawia się również dlatego, że projektant myśli o przebiegu budowania, nie tylko o wyglądzie gotowego modelu.

Dlatego pytanie „ile ten zestaw ma elementów?” warto traktować jako początek oceny, nie jej koniec.

Równie ważne są rozmiary modelu, rodzaj wykorzystanych części, poziom detalu i sam sposób budowania.

Czasem osiem małych płytek naprawdę zastępuje jedną dużą. Nie oznacza to automatycznie, że większa liczba na pudełku jest celem samym w sobie.