Sobota bez pośpiechu. Sierpniowe premiery LEGO, przy których warto zatrzymać się na chwilę
Jest sobota. Na chwilę można odłożyć wiadomości, powiadomienia, listy rzeczy do zrobienia i całe to codzienne poczucie, że ciągle trzeba za czymś nadążać. Sierpień przyniósł sporą porcję nowych zestawów LEGO. Tym razem nie będziemy jednak układać rankingu ani przekonywać, że każdą premierę trzeba mieć.
Proponujemy coś spokojniejszego. Kawa, wolna chwila i krótki spacer po kilku sierpniowych nowościach. Można zacząć nad Tamizą, potem spojrzeć w kosmos, odwiedzić muzeum, przypomnieć sobie kino i automaty do gier z lat 80., spotkać Pokémona i na końcu zajrzeć do garażu.
Skala sierpniowych zmian jest zresztą znacznie większa niż kilka dużych pudełek. Niedawno przyglądaliśmy się 941 nowym pozycjom katalogowym LEGO na sierpień 2026. Widać po nich dobrze, jak dużo dzieje się teraz nie tylko wśród gotowych zestawów, lecz także w samym katalogu części.
Najpierw Londyn. Tower Bridge na naprawdę szerokiej półce
LEGO Architecture Tower Bridge 21067 trudno nazwać niewielką pamiątką z podróży. Zestaw składa się z 3745 elementów, kosztuje 1299,99 zł i po zbudowaniu ma 89 cm szerokości. Środkowe przęsła można podnosić, więc model nie ogranicza się do nieruchomej bryły.
Przy takim zestawie sama liczba części mówi tylko część historii. Ważniejsze może być pytanie, gdzie gotowy most później postawić. Prawie dziewięćdziesiąt centymetrów szerokości oznacza, że przypadkowy fragment półki raczej nie wystarczy.
Z drugiej strony właśnie taki model dobrze pasuje do idei spokojnego, dłuższego budowania. Nie musi powstać jednego wieczoru. Można do niego wracać przez cały weekend i potraktować składanie jako część odpoczynku zamiast kolejnego zadania do szybkiego odhaczenia.
Z Londynu można polecieć znacznie dalej
Jeżeli ziemskie zabytki to za mało, sierpień przyniósł także LEGO Icons Kosmiczny Teleskop Hubble’a 11382. Model ma 1252 elementy i kosztuje 559,99 zł.
Można zdjąć jego zewnętrzne panele i zajrzeć do komory przyrządów z odwzorowanymi żyroskopami oraz lustrem głównym i pomocniczym. Są też regulowane panele słoneczne, anteny, otwierana klapa przysłony i minifigurka astronauty pokazująca przybliżoną skalę konstrukcji.
To zupełnie inny rodzaj zestawu niż kolejny pojazd z fikcyjnego uniwersum. Hubble nie potrzebuje wymyślonej historii. Prawdziwy teleskop i to, co dzięki niemu poznaliśmy, są wystarczająco dobrym punktem wyjścia.
Może więc skończyć się tak, że po budowaniu człowiek zamiast przeglądać następne pudełka zacznie oglądać zdjęcia kosmosu. Jak na sobotnie oderwanie od codzienności brzmi całkiem dobrze.
A może zamiast wiadomości — sztuka?
Gustav Klimt — Pocałunek 31221 z serii LEGO Art idzie jeszcze w innym kierunku. Zestaw składa się z 4000 elementów, kosztuje 1299,99 zł i powstał we współpracy z wiedeńskim Belwederem, w którym znajduje się oryginalny obraz.
Samemu „Pocałunkowi” Klimta poświęciliśmy już osobny materiał, dlatego nie będziemy tutaj ponownie rozbierać zestawu na części ani wracać do całej dyskusji o jego cenie. W sobotnim przeglądzie ciekawszy jest sam pomysł, żeby zamiast kolejnej budowli czy pojazdu spędzić kilka godzin nad przestrzenną interpretacją obrazu.
Nie trzeba przy tym rozstrzygać, czy wersja z klocków może zastąpić kontakt z prawdziwą sztuką. Nie musi. Może za to skończyć się zainteresowaniem Klimtem, jego złotym okresem albo samym Belwederem. Czasem zestaw LEGO jest po prostu początkiem kolejnej historii.
Krótki powrót do lat 80.
Jeżeli muzeum brzmi na sobotę zbyt poważnie, sierpień ma też coś dla osób, które wolą kino i stare automaty do gier.
LEGO Ideas E.T. the Extra-Terrestrial 21370 składa się z 1226 elementów i kosztuje 559,99 zł. Figurka ma ruchomą głowę, ręce, nadgarstki i palce. Umieszczony w środku świecący klocek pozwala rozświetlić serce E.T., a doniczka ze słonecznikami nawiązuje do filmu.
Drugi powrót do lat 80. prowadzi prosto pod automat do gier. LEGO Super Mario Automat do gry Donkey Kong 72051 ma 1371 elementów i kosztuje 729,99 zł.
Najciekawsze jest to, że nie chodzi wyłącznie o odtworzenie obudowy automatu. Konstrukcja ma mechanizm beczek, joystick oraz przycisk pozwalający poruszać Jumpmanem. Do wykorzystania jest 21 beczek. Pojawiają się także Donkey Kong i Lady.
Model oczywiście nie staje się pełnoprawnym automatem arcade. Próbuje jednak odtworzyć część doświadczenia związanego z dawną grą. Dzięki temu jest czymś więcej niż nieruchomą dekoracją na półce.
Pokémon, który najchętniej zrobiłby przerwę na przekąskę
Po wielkich konstrukcjach, sztuce i nostalgii można zejść do czegoś mniejszego. LEGO Pokémon Munchlax 72150 kosztuje 299,99 zł i składa się z 757 elementów.
Figurka ma ruchome ręce i nogi oraz obracaną głowę. Munchlax siedzi na pniu drzewa obok jabłka i dwóch ogryzków. Trudno o bardziej bezpośredni sposób pokazania charakteru Pokémona, którego sporą część życia zajmuje jedzenie.
O Pokémonach pisaliśmy ostatnio znacznie szerzej przy okazji premiery LEGO Pokémon SMART Play. Tam skupiliśmy się na interaktywnym systemie i SMART Bricku. Munchlax pokazuje trochę inną stronę obecnej oferty — spokojny model do zbudowania i ustawienia na półce.
To przy okazji dobry przykład tego, jak szeroki stał się katalog LEGO dla starszych odbiorców. Na jednej półce może stanąć Klimt obok teleskopu Hubble’a. Kawałek dalej może stanąć Pokémon pilnujący jabłka. Nie ma jednego obowiązującego sposobu na bycie dorosłym fanem klocków.
Na koniec zajrzyjmy jeszcze do garażu
Nie każdy sobotni przegląd musi kończyć się zestawem za kilkaset albo ponad tysiąc złotych.
LEGO Speed Champions BMW M3 E30 77263 składa się z 358 elementów i kosztuje 114,99 zł. Model nawiązuje do 40. rocznicy samochodu. Ma tylny spojler, charakterystyczną przednią część nadwozia i minifigurkę kierowcy w stroju BMW. Specjalną kolorystykę repliki projektanci LEGO opracowali wspólnie z BMW, inspirując się działem sportów motorowych marki.
Przy ogromnym Tower Bridge albo czterech tysiącach części Klimta taki Speed Champions wygląda wręcz niepozornie. I dobrze. Nie każda premiera musi być wielkim kolekcjonerskim projektem wymagającym osobnego regału.
Czasem kilkaset elementów i wolny wieczór wystarczą.
Nie trzeba nadążać za wszystkim
Sierpniowych premier jest oczywiście więcej. Nie chodzi jednak o to, żeby w sobotę przejrzeć cały katalog od pierwszej do ostatniej pozycji i zastanawiać się, ile pudełek powinno trafić do kolekcji.
Można potraktować nowe LEGO trochę inaczej.
Tower Bridge może przypomnieć podróż albo miejsce, do którego kiedyś chcielibyśmy pojechać. Hubble może skierować uwagę w stronę kosmosu. Klimt może skończyć się wieczorem spędzonym na oglądaniu obrazów. E.T. i Donkey Kong przypominają kawałek popkultury sprzed ponad czterdziestu lat. Munchlax wygląda na całkiem zadowolonego ze swojego jabłka. BMW może uruchomić wspomnienie samochodu widzianego kiedyś na ulicy, plakacie lub torze.
Nie wszystko trzeba mieć. Nie za każdą premierą trzeba biec.
Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, popatrzeć i pomyśleć o czymś zupełnie innym.
W końcu jest weekend.




